Obserwatorzy

czwartek, 24 maja 2018

Kartki na osiemnastkę

Witajcie!
Dla odpoczynku od kartek komunijnych dziś trzy karteczki na osiemnastkę Kuby. Nie wiem jak Wy, ale ja stanowczo wolę robić karteczki dziewczęce, mogę wtedy zaszaleć z koroneczkami, motylkami, kwiatkami itp. Nie lubię robić męskich, a już trzy dla jednego jubilata to tragedia;) No cóż, szału nie ma, ale zrobiłam, więc pokazuję.






By post nie był zbyt surowy, dokładam jeszcze cos smacznego i coś ładnego;)

Smaczne, oczywiście owoce, których w tym roku jest zatrzęsienie. Z jednej strony dobrze, ale z drugiej owoce siłą rzeczy są mniejsze.
Czereśnia...


Jagoda kamczacka

A teraz coś ładnego, czyli kwiaty.
Zmuszona byłam przesadzić rododendrony z pąkami kwiatowymi, myślałam że nie zakwitną, a tu niespodzianka. Krzewy są już stare, wysokie, od dołu ogołocone, ale po kwitnieniu je przytnę i może za rok będą ładniej wyglądały.


Wejgela, wyrzucona za płot, udowadnia że nie zasłużyła na taki los.

Rozpoczynają kwitnienie moje ulubione goździki pierzaste.
Dziękuję za to że tu zaglądacie i zostawiacie tyle miłych słów:)
Pozdrawiam cieplutko:) Jutro piątunio to i humor lepszy;)

wtorek, 22 maja 2018

Komunia Św. cd.

Dziś pokażę karteczki, w większości dla dziewczynek, robione na jeden wzór, jak to się mówi "na jedno kopyto";) No cóż, klient nasz pan;)

Pierwsza dla Leny, większa 15x15 i w kopercie 3D





Następne mniejsze 13,5x13,5, w normalnej kopercie
Dla bliźniaczek Sary i Sandry

Dla Nadii

I dla Mai. Zdjęcie okropne, ale robione wcześnie rano.

Jeszcze jedna w tym samym stylu dla chłopca




Pytacie co u Basi... już odpowiadam.
Jak wiecie, w ubiegły piątek Basia miała operację, która trwała 4 godziny. Okazało się, że nie mogą zastosować terapii NanoTherm, ponieważ guz jest za blisko ośrodka mowy, a ta terapia wiąże się z podgrzewaniem wstrzykiwanego płynu, jedni mówią że do 40, inni że 60 stopni C. Nie wiem, nie jestem na Jej miejscu, ale zastanawiam się co bym zrobiła, czy nie wolałabym poświęcić mowy dla życia? Jednak z tego co wiemy to nie Ona podejmowała decyzję tylko profesor i być może zastosowanie tej terapii miałoby katastrofalny wpływ i na inne ośrodki.  Na razie Basia ma problemy z mową i z koordynacją ruchową, ale profesor jest zadowolony, wszystko ma ustąpić. Teraz ważne co dalej, czy znów chemia, a może terapia protonowa? Operacja kosztowała 25 tys. euro, protonowa podobno 28 tys., na razie tyle nie mamy, ale wciąż robimy co tylko możliwe i gromadzimy grosz do grosza, np.  w niedzielę odbędzie się rodzinny rajd rowerowy z wpłatą 15 zł dorosły, 10 zł dziecko. Mam nadzieję że ludzi będzie mnóstwo, a przede wszystkim dopisze pogoda.
Wierzymy że wygramy tę walkę.


W ogrodzie jedne rośliny przekwitają, inne rozpoczynają kwitnienie.
Co roku zrywam kalinę dla siostry katechetki na Boże Ciało, miałam nadzieję że jeszcze trochę nacieszy moje oczy, ale cóż, po ubiegłotygodniowych ulewach, a w pewnym momencie nawet gradzie, zaczęła szpecić, musiałam już oberwać.


Lubicie zapach jaśminu??? Ja uwielbiam, dla mnie to zapach dzieciństwa;)


Pozdrawiam cieplutko:)

poniedziałek, 21 maja 2018

Targi i zakupy

Witajcie!
Jak już wspominałam, wczoraj wybrałam się na Targi Wierzby i Wikliny w Wierzbinku. Pogoda dopisała, słonko świeciło chociaż nie było tak upalnie i parnie jak co roku. Na targach oczywiście można spotkać bardzo dużo wyrobów z wikliny, ale jest również wiele stoisk z innym rękodziełem, i część ogrodnicza. Z przykrością muszę stwierdzić, że o ile rośliny cieszyły się dużym powodzeniem, zresztą sama też zakupiłam, to rękodzieło każdy chętnie oglądał, ale raczej nie zauważyłam, by wiele osób kupowało. To przykre, każdy myśli że coś robione w zaciszu domowym powinno kosztować grosze.

Zapraszam do obejrzenia zdjęć, chociaż przepraszam, ale nie są dobrej jakości. W tłumie i przy słońcu przebijającym się przez korony drzew trudno było o lepsze.















Coś dla młodszych dzieci...

... i dla starszych chłopców.

I nasze zakupy.
Najpierw córci...





I moje...


Degustowałyśmy wina i nalewki hehe, no to trzeba było coś wybrać;) Będzie na weselny, wiejski stół.

A takie urocze bocianki kupiłam Andżeli i Damianowi... miesiąc do wesela to już mogą stać przy łóżku;)
Przez te trzy zimne i deszczowe dni złapałam jakiegoś wirusa. Głowa mi pęka, w gardle ogień piekielny, nos zawalony... okropność:(

Pozdrawiam cieplutko:)